Dlaczego firmowe konta z nadmiernymi uprawnieniami są tak dużym ryzykiem?
W wielu firmach dostęp do systemów rośnie wraz z czasem pracy użytkownika. Pracownik zmienia stanowisko, dołącza do nowego projektu, dostaje dodatkowe uprawnienia, ale stare dostępy nie zawsze są później odbierane. W efekcie po kilku latach może mieć możliwość korzystania z aplikacji, danych i funkcji, których od dawna nie potrzebuje. Taki stan zwiększa ryzyko zarówno przy zwykłej pomyłce, jak i w sytuacji, gdy konto zostanie przejęte przez cyberprzestępcę.
Dlaczego nadmierne uprawnienia są problemem?
Każde dodatkowe uprawnienie rozszerza zakres działań, które może wykonać użytkownik. Jeśli pracownik ma dostęp wyłącznie do systemów potrzebnych na jego stanowisku, skutki przejęcia jego konta są w pewnym stopniu ograniczone. Jeśli jednak to samo konto może odczytywać wrażliwe dane, zmieniać konfigurację serwerów i korzystać z wielu aplikacji biznesowych, potencjalne konsekwencje incydentu są znacznie poważniejsze. Problem szczególnie dotyczy kont uprzywilejowanych: administratorów, kont serwisowych czy użytkowników posiadających możliwość wprowadzania zmian w krytycznych systemach. To właśnie takie tożsamości są wyjątkowo atrakcyjnym celem dla atakujących.
Zasada najmniejszych uprawnień ogranicza skalę potencjalnego incydentu
Jednym z podstawowych sposobów ograniczania ryzyka jest zasada least privilege. Zakłada ona, że użytkownik powinien otrzymywać tylko taki zakres uprawnień, jaki jest potrzebny do wykonania konkretnego zadania. Nie oznacza to, że dostęp musi być permanentnie zablokowany. W niektórych środowiskach lepszym rozwiązaniem jest przyznawanie wyższych uprawnień czasowo, np. wyłącznie na okres wykonywania określonej operacji administracyjnej. Po jej zakończeniu dostęp może zostać automatycznie odebrany. Takie podejście ogranicza liczbę stale aktywnych kont o szerokich możliwościach i utrudnia wykorzystanie ich podczas ataku.
Konta uprzywilejowane wymagają dodatkowej kontroli
Administrator systemu ma zwykle znacznie większe możliwości niż standardowy pracownik. Może instalować oprogramowanie, modyfikować konfigurację, zarządzać kontami innych osób lub uzyskiwać dostęp do danych, które nie są dostępne dla zwykłych użytkowników. Dlatego konta tego typu powinny podlegać dodatkowym mechanizmom bezpieczeństwa. Mogą one obejmować m.in. silniejsze uwierzytelnianie, rejestrowanie sesji, rotację poświadczeń czy automatyczne ograniczanie czasu dostępu. Przykładowe rozwiązania z zakresu ochrony tożsamości i dostępu uprzywilejowanego można znaleźć na stronie trafford.pl. Trafford prezentuje m.in. technologie umożliwiające kontrolę dostępu do wrażliwych zasobów, zabezpieczanie kont uprzywilejowanych oraz stosowanie uwierzytelniania kontekstowego.
MFA pomaga, ale samo nie rozwiązuje problemu
Uwierzytelnianie wieloskładnikowe jest jednym z najważniejszych elementów ochrony kont, ponieważ przejęcie samego hasła nie musi wtedy wystarczyć do uzyskania dostępu. Nie oznacza to jednak, że MFA automatycznie rozwiązuje wszystkie problemy związane z zarządzaniem tożsamością. Jeżeli konto ma zbyt szerokie uprawnienia, nadal pozostaje ono atrakcyjnym celem. Podobnie jest w przypadku kont technicznych czy maszynowych, które mogą nie korzystać z klasycznego procesu logowania użytkownika. Dlatego bezpieczeństwo tożsamości powinno obejmować nie tylko uwierzytelnianie, ale również zakres dostępu, sposób jego przyznawania i monitorowanie aktywności. Rozwiązania klasy Identity Security mogą dodatkowo wykorzystywać dane kontekstowe do oceny ryzyka logowania oraz wykrywania nietypowych zachowań.
Zapomniane konta bywają równie niebezpieczne jak aktywne
Dużym problemem są również konta, których nikt już aktywnie nie używa. Mogą należeć do byłych pracowników, osób przeniesionych do innych działów albo aplikacji, które przestały być wykorzystywane. Jeżeli takie konto pozostaje aktywne, może stać się niewidocznym punktem wejścia do środowiska. Atakujący nie musi przejmować konta aktualnego administratora, jeśli znajdzie starsze poświadczenia zapewniające podobny poziom dostępu. Dlatego warto regularnie analizować listę użytkowników, kont technicznych i nadanych uprawnień. Szczególną uwagę powinny zwracać konta nieaktywne od dłuższego czasu, ale nadal posiadające dostęp do istotnych zasobów.
Automatyzacja pomaga ograniczyć błędy przy zmianach stanowisk
Proces nadawania i odbierania dostępów często odbywa się ręcznie. W małej firmie może to działać stosunkowo sprawnie, ale w większej organizacji szybko staje się problemem. Pracownik przechodzi do innego działu, dostaje nowe uprawnienia, a część poprzednich pozostaje aktywna. Po kilku podobnych zmianach trudno określić, które dostępy wynikają z aktualnych obowiązków, a które są jedynie pozostałością po wcześniejszych rolach. Automatyzacja procesów związanych z tożsamością może pomóc uporządkować onboarding, zmianę stanowiska i odejście pracownika. Platformy Identity Security mogą łączyć zarządzanie dostępem z automatycznym provisionowaniem i wycofywaniem uprawnień, co ogranicza liczbę błędów wynikających z ręcznej obsługi.
Bezpieczeństwo tożsamości wymaga regularnego przeglądu
Nie wystarczy raz skonfigurować role i uznać temat za zamknięty. Organizacja zmienia się, powstają nowe aplikacje, zespoły są reorganizowane, a pracownicy przejmują inne obowiązki. Raz na jakiś czas warto więc zweryfikować, czy zakres dostępów nadal odpowiada rzeczywistym potrzebom. Szczególnie ważne jest kontrolowanie kont uprzywilejowanych, kont serwisowych oraz uprawnień do środowisk chmurowych. Właśnie tam pojedyncze przejęte poświadczenie może dać atakującemu bardzo szerokie możliwości. Dobrze zarządzane uprawnienia ograniczają powierzchnię ataku jeszcze zanim dojdzie do incydentu. Zamiast zakładać, że każde konto jest zaufane po poprawnym zalogowaniu, organizacja kontroluje, do czego użytkownik faktycznie potrzebuje dostępu i jak długo powinien go posiadać.
artykuł sponsorowany





