400 królowych z Nysy
Lokalna pasieka Beaty Malik, we współpracy z Bioagrą, realizuje unikatowy program hodowli matek pszczelich.
Projekt ten, prowadzony na chronionym i monitorowanym terenie przy Zakładzie Produkcji Etanolu „Goświnowice”, przyniósł w ubiegłym roku imponujący wynik w postaci kilkuset wyhodowanych królowych.
Współczesne pszczelarstwo mierzy się z wieloma trudnościami, takimi jak zanik naturalnych pożytków czy brak dostępu do owadów przystosowanych do specyfiki konkretnego regionu.
Matki dopasowane do lokalnych warunków
Hodowla prowadzona na miejscu pozwala wzmocnić lokalną populację, ponieważ matki są genetycznie dopasowane do warunków panujących w danym regionie, co decyduje o ich przeżywalności i wydajności – tłumaczy Beata Malik.
Dzięki temu pszczelarze mogą unikać sprowadzania matek z odległych rejonów, co oszczędza owadom stresującego transportu, który znacząco je osłabia.
Pszczoły mają tu „jak w ulu”
Na terenie Bioagry istnieją doskonałe warunki do hodowli matek pszczelich. Na wydzielonym terenie nikt nie przeszkadza pszczołom. Mają też dostęp do zróżnicowanego pożywienia. Firma posadziła w okolicy pyłkodajne drzewa i krzewy.
Program hodowli, który trwa od 2018 r. przynosi bardzo dobre efekty. Dzięki odpowiedniej selekcji genetycznej, nowe matki prowadzą łagodne i pracowite rodziny pszczele, bardziej odporne na tzw. rojenie się (uciekanie rojów pszczół z uli). Tylko w ubiegłym roku udało się wyhodować aż 400 królowych; średnio po 5 szt. na jeden tzw. ulik weselny.
– Młoda matka pszczela lepiej prowadzi rodzinę – mówi Beata Malik. – W efekcie pozwala to na zwiększenie produktywności ula i szansę przetrwania pszczelej rodziny.
Problem zanikających pożytków
Jednym z największych problemów pszczół jest brak pożywienia, który wynika z dominacji monokultur rolnych oraz wycinania miododajnych drzew, takich jak lipy i akacje. Zmusza to pszczelarzy do dokarmiania rodzin, szczególnie po zbiorach rzepaku.
Dlatego tak ważne jest działanie firm takich jak Bioagra, które na swoich terenach sadzą dodatkowe pyłkodajne drzewa i krzewy. Istotne jest też zachęcanie do sadzenia kwiatów nektaro- i pyłkodajnych, które dostarczą owadom niezbędnej energii.
Wprawdzie pszczoły nie odczuły skutków pandemii tak jak ludzie, ale bardzo dotkliwie reagują na wahania klimatu, które ograniczają dostęp do naturalnego pokarmu.
Chcesz pomóc pszczołom?
Każdy z nas może przyczynić się do poprawy sytuacji zapylaczy, tworząc w swoim otoczeniu bogatą bazę pokarmową i dbając o bezpieczeństwo owadów.
Maj to idealny czas na wysiew roślin jednorocznych, które szybko stworzą obfitą pszczelą „stołówkę”. Oto przykłady roślin przyjaznych pszczołom do wysiania w swoim otoczeniu:
facelia błękitna: absolutna królowa wydajności, rośnie bardzo szybko
słoneczniki, nagietki i aksamitki: wyjątkowo odporne, zdobią ogród i kwitną aż do jesieni
chabry i maki: pozwalają na stworzenie dzikiej, naturalnej łąki kwietnej
drzewa (lipy i akacje), zioła (lawenda, szałwia lekarska i tymianek, melisa i mięta) i krzewy (malina, jerzyna, kruszyna i dzika róża): warto brać przykład z profesjonalistów i sadzić w okolicy wieloletnie rośliny pyłkodajne.
Złote zasady dbania o pszczoły
Zachowaj ciągłość (taśma pokarmowa): dobieraj rośliny tak, aby kwitły po sobie aż do października, co zapobiegnie okresom głodu w ulu.
Różnorodność to zdrowie: różne kształty kwiatów przyciągają wiele gatunków owadów (pszczoły miodne i owady pszczołowate), a zróżnicowany pyłek zapewnia im pełnowartościową dietę.
Bezpieczne opryski: nigdy nie wykonuj oprysków w ciągu dnia, kiedy owady są aktywne. Najlepiej robić to po godzinie 20:00, gdy pszczoły przestają latać.
Wsparcie lokalnego ekosystemu poprzez sadzenie roślin nektaro- i pyłkodajnych to najprostsza droga, by realnie pomóc pszczelim rodzinom przetrwać trudne warunki środowiskowe i wahania klimatu.
Artykuł sponsorowany









