Paradoks 2026: tańszy pieniądz, a firmy częściej słyszą w banku „nie”
Koszt pieniądza jest najniższy od lat, inflacja wróciła do celu, a mimo to rośnie liczba upadłości i odmów kredytowych. Rada Polityki Pieniężnej utrzymuje stopę referencyjną NBP na poziomie 3,75%, tymczasem w I kwartale 2026 r. GUS odnotował rekordową w analizowanym okresie liczbę upadłości firm. Zdaniem ekspertów problem nie leży w cenie kredytu, lecz w tym, jak przedsiębiorcy prezentują się bankom — i jak wielu z nich składa wnioski „na oślep”.
Na czym polega paradoks 2026?
Z jednej strony makroekonomia sprzyja kredytobiorcom bardziej niż w ostatnich latach. Po marcowej obniżce (z 4,00% do 3,75%) Rada Polityki Pieniężnej na posiedzeniu 7–8 lipca 2026 r. już po raz czwarty z rzędu utrzymała stopy bez zmian, a inflacja CPI wyniosła w czerwcu 2,5% r/r — dokładnie w celu NBP. Pieniądz jest więc tańszy niż w szczycie 2023 r., a rynek zaczyna wyceniać możliwość kolejnej obniżki jeszcze w drugiej połowie roku.
Z drugiej strony realia firm są trudniejsze. Według GUS w I kwartale 2026 r. upadło 108 podmiotów gospodarczych — najwięcej w analizowanym okresie — a liczba upadłości wzrosła m.in. w handlu, budownictwie oraz transporcie. To rozjazd, który widać także w gabinetach doradców kredytowych.
— To jest paradoks, który słyszę od klientów niemal codziennie: „skoro stopy spadły, to czemu bank mi odmówił?”. Odpowiedź jest niewygodna — tańszy pieniądz nie zmienia tego, jak bank ocenia ryzyko konkretnej firmy — mówi Karol Łukaszuk, analityk kredytowy Firmowe Finanse.
Dlaczego zdrowe firmy dostają odmowy?
Najciekawsze jest to, że odmowy nie dotyczą wyłącznie firm w kłopotach. Coraz częściej „nie” słyszą przedsiębiorcy z dobrymi obrotami — bo standardowa ocena ich nie „widzi”.
Pierwsza przyczyna to rozjazd między optymalizacją podatkową a zdolnością kredytową. Firmy legalnie minimalizują podatek, pokazując niski dochód — a bank w metodzie dochodowej liczy zdolność właśnie z wykazanego dochodu. Podobnie działa ryczałt (popularny m.in. wśród specjalistów IT czy medycznych), który pokazuje przychód, a nie dochód.
— Mam na biurku firmy z pełnym kontem i świetnymi obrotami, które „na papierze” mają zdolność bliską zeru, bo zoptymalizowały dochód albo są na ryczałcie. To nie jest problem firmy — to problem metody oceny i doboru banku — tłumaczy Łukaszuk.
Druga przyczyna to seria wniosków składanych „na oślep”. Każda odmowa zostaje w raporcie BIK firmy i zniechęca kolejne banki. Trzecia — koncentracja klienta: kontraktor czy przewoźnik uzależniony od jednego zleceniodawcy jest dla banku ryzykiem, nawet jeśli dobrze zarabia.
Które branże są dziś pod największą presją?
Dane pokazują, że ryzyko nie rozkłada się równo. Najgłośniejszym przykładem jest transport — najszybciej rosnąca branża pod względem nowych firm (wzrost rejestracji o 11,6% w I kwartale 2026 r. wg GUS), a jednocześnie jedna z najbardziej zagrożonych. Z danych MGBI wynika, że liczba upadłości firm transportowych wzrosła z 13 w 2023 r. do 37 w 2025 r., a wśród upadłych dominowały podmioty działające krócej niż pięć lat.
Podobne napięcie widać w budownictwie, które odpowiada za 16,3% wszystkich firm w kraju i w którym liczba upadłości również rośnie. Wspólny mianownik to płynność: koszty ponoszone z góry, długie terminy płatności i kaucje zamrażające gotówkę.
— W transporcie i budowlance najczęściej nie chodzi o brak zleceń, tylko o lukę między fakturą a płatnością. Firma rośnie, a gotówki ma coraz mniej, bo cały kapitał tkwi w realizowanych kontraktach — zauważa analityk Firmowe Finanse.
Nie bez znaczenia jest też struktura polskiej gospodarki: według danych EURES/Eurostat mikroprzedsiębiorstwa stanowią 95,8% wszystkich firm (ok. 2,56 mln podmiotów). To właśnie one najczęściej nie mają pełnej dokumentacji finansowej wymaganej w standardowej procedurze — i najczęściej odbijają się od bankowych okienek.
Co jeszcze zmienia reguły gry w 2026 roku?
Poza samymi stopami na sytuację firm wpływają trzy równoległe procesy.
Po pierwsze, wyższe koszty stałe. Od 2026 r. minimalna podstawa składki zdrowotnej wróciła do 100% minimalnego wynagrodzenia (po przejściowym obniżeniu do 75% w 2025 r.), co podnosi obowiązkowe obciążenia przedsiębiorców i zwiększa presję na płynność.
Po drugie, reforma wskaźników referencyjnych. WIBOR jest stopniowo zastępowany przez POLSTR; nowe umowy na WIBOR są możliwe jeszcze do końca 2026 r. Dla firm z kredytami o zmiennym oprocentowaniu oznacza to konieczność uważnego czytania, na jakim wskaźniku i marży policzono ratę.
Po trzecie, zmiany regulacyjne w wybranych zawodach — jak zapowiadana reforma ochrony zdrowia, która może zmienić strukturę wynagrodzeń lekarzy pracujących na kontraktach. To projekty w konsultacjach, ale banki już dziś uważniej patrzą na trwałość dochodu w tych grupach.
Co to oznacza dla przedsiębiorcy?
Wniosek eksperta jest zaskakująco praktyczny: skoro odmowa rzadko wynika z ceny pieniądza, to najwięcej można ugrać na przygotowaniu.
— Zanim złożysz wniosek, zrób audyt gotowości kredytowej: sprawdź BIK firmy, zaległości w ZUS i US, formę rozliczeń i regularność wpływów. Jedna odmowa potrafi zablokować kolejne banki, więc lepiej złożyć jeden dobrze wycelowany wniosek niż pięć przypadkowych — radzi Karol Łukaszuk.
Kluczowy bywa też dobór metody oceny. Firma, którą metoda dochodowa „skreśla”, często dostaje finansowanie tam, gdzie bank patrzy na realne obroty (metoda przychodowa). To samo dotyczy branż: nie każdy bank rozumie specyfikę transportu, budownictwa czy zawodów medycznych. Doradztwo w tym obszarze prowadzi m.in. Firmowe Finanse, pośrednik kredytowy dla firm działający w modelu „najpierw analiza, potem wniosek”.
Czy będzie taniej? Prognoza na drugą połowę roku
Rynek nie wyklucza kolejnej obniżki. Konsensus analityków zakłada, że stopa referencyjna do końca 2027 r. utrzyma się w przedziale 3,0–3,75%, a bilans ryzyk przechyla się dziś raczej w stronę cięć niż podwyżek. Najbliższe posiedzenie decyzyjne RPP zaplanowano na 1–2 września 2026 r.; część ekonomistów typuje właśnie wtedy możliwy ruch, choć bank centralny konsekwentnie realizuje strategię „wait and see”. Czynnikiem ryzyka pozostaje przejściowy wzrost inflacji w okolice 3% po wygaśnięciu części osłon cenowych.
Dla firm oznacza to jedno: nawet jeśli kredyt stanieje, decydować i tak będzie przygotowanie do wniosku, a nie sama stawka. — Tańszy pieniądz to dobra wiadomość, ale nie załatwia sprawy za przedsiębiorcę. Bank wciąż ocenia to, co mu pokażemy — podsumowuje analityk Firmowe Finanse.
O ekspercie
Karol Łukaszuk — Analityk Kredytowy w Firmowe Finanse, specjalizuje się w finansowaniu firm: spółek z o.o., MŚP, przedsiębiorców na kontraktach B2B oraz wolnych zawodów. Komentuje rynek kredytów dla firm i doradza w doborze banku oraz metody oceny zdolności. Firmowe Finanse to pośrednik kredytowy dla firm wpisany do rejestru KNF (RPK043541), działający w modelu doradczym: analiza sytuacji przed złożeniem wniosku i ochrona historii BIK klienta.
artykuł sponsorowany







