Alimenty od rodzica pracującego za granicą. Co można ustalić, zanim sprawa trafi do sądu
W powiecie nyskim wiele rodzin ma bliskich, którzy od lat pracują w Niemczech, w Holandii albo w Czechach i przyjeżdżają do domu tylko na święta. Dopóki w rodzinie wszystko się układa, odległość nie ma większego znaczenia. Zaczyna mieć je dopiero przy rozwodzie albo wtedy, gdy ojciec dziecka przestaje płacić alimenty i zapewnia, że jego zarobki wystarczają mu zaledwie na utrzymanie.
O wysokości alimentów sąd decyduje na podstawie art. 135 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Bierze pod uwagę usprawiedliwione potrzeby dziecka oraz zarobkowe i majątkowe możliwości rodzica, a więc to, ile mógłby zarabiać, a nie wyłącznie kwotę, którą sam deklaruje. Możliwości osoby mieszkającej kilkaset kilometrów stąd, za granicą, trudno jednak wykazać przed sądem w Nysie czy w Opolu. Matka może wiedzieć, że były partner jeździ nowym samochodem i regularnie wyjeżdża na wakacje, ale do pozwu potrzebuje czegoś więcej niż własnego przekonania. W takich sytuacjach rodziny coraz częściej zwracają się do prywatnego detektywa, który pomaga zebrać informacje potrzebne w sądzie.
Adres, praca i sposób życia drugiej strony
Rozmowa z detektywem zaczyna się zwykle od pytania o adres. Rodzina często zna tylko miasto, w którym przebywa druga strona, a czasem nazwę firmy, w której pracuje. Bez dokładnego adresu nie można doręczyć pozwu, więc postępowanie zatrzymuje się, zanim na dobre się zacznie. Dlatego pierwszym zadaniem detektywa jest najczęściej ustalenie miejsca pobytu, a dopiero potem kolejne czynności.
Następnie ustala się, gdzie druga strona pracuje i jak żyje. Klient powinien od początku wiedzieć, że detektyw nie ma dostępu do rachunków bankowych ani do danych podatkowych. Ustawa o usługach detektywistycznych z 6 lipca 2001 roku zabrania mu stosowania metod zastrzeżonych dla policji i innych służb. W granicach prawa może natomiast sprawdzić, gdzie ktoś pracuje, jakim samochodem jeździ, czy prowadzi działalność gospodarczą i czy rzeczywiście mieszka sam w mieszkaniu, które podaje jako swoje. Obserwacja, dokumentacja fotograficzna, informacje z jawnych rejestrów oraz to, co dana osoba sama publikuje w internecie, składają się na obraz, którego nie da się podważyć jednym zdaniem.
Wszystkie ustalenia detektyw opisuje w pisemnym sprawozdaniu. Sąd ocenia je tak samo jak każdy inny dowód, dlatego nie zastąpi ono pełnomocnika ani świadków, ale daje im solidną podstawę. Adwokat, który wie, w jakiej firmie i od kiedy pracuje pozwany, może wnosić o to, by sąd zwrócił się do konkretnego pracodawcy, zamiast prosić ogólnie o informacje o dochodach.
Gdy druga strona mieszka za granicą
Rodziny w takiej sytuacji niemal zawsze pytają, czy polski wyrok cokolwiek zmieni, skoro dłużnik mieszka w Niemczech. Zmieni. W Unii Europejskiej obowiązuje rozporządzenie Rady nr 4/2009 w sprawie zobowiązań alimentacyjnych, które pozwala wykonać orzeczenie wydane w Polsce w innym państwie członkowskim. Trudność rzadko wynika z przepisów. Najczęściej po prostu nie wiadomo, pod jaki adres i do jakiego pracodawcy skierować egzekucję, a to są właśnie informacje, które detektyw potrafi ustalić.
Praca za granicą ma znaczenie także w sprawach rozwodowych, gdy jedna ze stron przedstawia swoje życie poza krajem jako skromne i samotne. Jeżeli w rzeczywistości ma tam nowy dom i nową partnerkę, wpływa to na wysokość alimentów na dziecko, a także na orzekanie o winie rozkładu pożycia. W tej drugiej kwestii nie wystarczą jednak relacje znajomych. Potrzebne są ustalenia, które można sprawdzić.
Sprawdzony detektyw dla klientów z województwa opolskiego
Opolskie jest najmniejszym województwem w kraju, a jednocześnie regionem, w którym wiele rodzin ma krewnych pracujących po drugiej stronie granicy. Detektyw, który zna te realia, szybciej odróżni wyjazd sezonowy od stałego życia za granicą i wie, gdzie szukać informacji. Biuro TD24 działa jako prywatny detektyw w województwie opolskim i prowadzi sprawy dla klientów z Nysy, Głuchołaz, Otmuchowa i Paczkowa, a także z Opola i Kędzierzyna-Koźla.
Na początku współpracy ustala się, jakich informacji klient potrzebuje do swojej sprawy. Zakres zależy od sytuacji. Czasem wystarczy ustalić sam adres, a resztą zajmie się pełnomocnik. Kiedy indziej trzeba sprawdzić, gdzie druga strona pracuje i jak żyje, co wymaga kilku dni obserwacji. Wyniki trafiają do adwokata albo bezpośrednio do sądu.
Dlaczego nie warto działać na własną rękę
Zanim rodzina zwróci się do detektywa, często próbuje zebrać dowody sama. To najczęstszy i najbardziej kosztowny błąd. Ukryty lokalizator w samochodzie byłego męża albo zalogowanie się na jego skrzynkę pocztową może skończyć się zarzutem z art. 267 Kodeksu karnego, a nie wyższymi alimentami. Materiały zdobyte w ten sposób mogą ponadto podważyć wiarygodność całej sprawy. Kiedy osoba prywatna może nagrywać rozmowy, a kiedy grozi jej już odpowiedzialność karna, wyjaśnia artykuł na temat legalności podsłuchów.
Bezpieczniej jest od początku powierzyć to zadanie komuś, kto zawodowo zajmuje się takimi ustaleniami i wie, gdzie przebiegają granice prawa. Dobry prywatny detektyw nie obiecuje cudów, ale potrafi ocenić, co w danej sytuacji da się legalnie ustalić i ile to będzie kosztować. Po takiej rozmowie łatwiej też zdecydować, czy zlecenie ustaleń ma sens, czy wystarczy pomoc samego pełnomocnika.
artykuł sponsorowany






